Co jest po ciszy?

Po długiej ciszy jest... nadal cisza. Ale to już nie jest ta ciężka, duszna cisza oczekiwania.
To spokój. To ten moment, w którym powoli, bez pośpiechu, zaczynałam unosić wieko osobistej trumny.

Nieśmiało spoglądam na to, co wokół. Na pierwszy rzut oka – nuda. Nic nowego. Świat niby ten sam, a jednak jakiś taki odległy, jakby za szybą. Bo obok trumny nikogo nie ma. Ba! Nawet trumny już nie ma. Zostałam tylko ja. Ta sama co zawsze, a jednak zupełnie inna.

Jakaś taka lżejsza o te metaforyczne (i nie tylko) kilogramy, z brokatem na powiekach, w kolorowych ciuchach i z uśmiechem godnym COREGAtabs.

Patrzę na ludzi. Niby wszyscy tacy sami, ale po kilku głębszych oddechach – zaznaczam: oddechach, nie kieliszkach – widzę ich wyraźniej. Są inni. Zgubieni, schowani w swoich bezpiecznych skorupach, bojaźliwi. Tak bardzo obcy mi w tym swoim strachu, choć to przecież ten sam świat, w którym jeszcze wczoraj brałam udział Ja.

Nie mam dla Was gotowej odpowiedzi!
To nie poradnik z „Bravo Girl" z lat 90.
Wszyscy jesteśmy już znacznie dalej niż peep-show czy luksusowe wydania Playboya.
Jesteśmy dorośli, a tu żaden magazyn nie pomoże, choćby artykuły w nim pisały same Pulitzery.
Ż
ycie po odłożeniu wieka trumny to nadal jest życie. Po prostu.

Trzeba wstać. Zaczesać treskę na łysej głowie albo upiąć koka i zrobić ten krok.
Pierwszy? Nie, te z okresu 12–18 miesiąca życia już pomińmy – pampers to etap przejściowy, a nie luksus. Czas założyć porządne majtasy, włożyć wrotki i ruszyć do przodu.
Czas przejechać to życie na pełnej petardzie, jak mawiał pewien ksiądz.

Tak, tak, a jakże! Ich też znam...
Czasami proponuję im drinka albo kawę, ale zwykle brakuje im odwagi. Kościelna 1 to mój przystanek.
I choć do Boga stąd blisko, to nie każdy ma jaja, żeby tu wejść.

Piszę to z miłością – dla tych, którzy jeszcze się nie zorientowali, że ich wieko już dawno jest luźne.

Wstawaj. Już czas. 😉