NOWE ROZDANIE 
Odcinek 1.
Pralka pierze. Życie robi swoje.

Czwartek. Dziewiąta rano.
Pralka pierze. Muzyka gra. Kawa stoi przy łóżku. A ja leżę...
Matka. Żona. Córka. Synowa. Właścicielka coSEXtra.pl. Wszystko się zgadza. Wszystkie te role mają swoje miejsce w moim życiu. A ja właśnie leżę w łóżku i mam całkiem inne zajęcia. I tak sobie pomyślałam, że chyba pora wrócić do pisania.

Ostatnio było tutaj dużo o coSEXtra.pl. O Boxach, kobiecości, seksualności, o tym, co przez lata odkrywałam, przeżywałam i zamykałam w słowach. A przecież w tym samym czasie działo się życie. Moje życie. I kiedy zaczęłam przyglądać się ostatnim tygodniom i miesiącom, okazało się, że materiału na opowieści mam całkiem sporo.

Wszystko zaczęło się od „Jestem”. Kasia oznaczyła mnie dla żartu na jednej z kieleckich grup.  Ktoś zamieścił ogłoszenie, że szukają kobiety prowadzącej biznes do programu telewizyjnego. Odpisałam: „Jestem”. I tak zaczęła się moja przygoda z castingiem do „Babskiego biznesu”. Wypełniłam formularz zgłoszeniowy. Potem dostałam wiadomość, że moje zgłoszenie bardzo spodobało się redakcji. Przysłano mi dodatkowy kwestionariusz, zatytułowany „Karta Bohaterki”. A następnie zaproszono mnie na rozmowę online. Pytania o mnie, o sklep, o problemy, o pomysł na zgłoszenie. Ustaliłyśmy termin. Casting się odbył. Okazało się, że sklep erotyczny prowadzony od lat w małym miasteczku może być dla telewizji interesującym tematem. W rozmowie padło nawet, że poszukują biznesów, których dotąd w programie nie było. No proszę. A zaczęło się od tego, że Kasia oznaczyła mnie dla żartu, a ja odpisałam jedno słowo.  Jestem. O całej historii publicznie milczałam.  Nie każda rzecz, która się wydarza, od razu trafia na Facebooka, Instagram czy blog. Czasami po prostu się wydarza. 

A może książka? W międzyczasie pojawił się również temat książki. Możliwości wydruku. Podpowiedzi dotyczące wydawnictw. Polecenia. Rozmowy.  Kolejni ludzie wskazywali kolejne możliwości. A przecież kiedy zaczynałam pisać, miało to służyć przede wszystkim coSEXtra. Artykuły miały prowadzić czytelników do sklepu, opowiadać o produktach, seksualności, kobiecości. Potem zaczęły powstawać teksty o doświadczeniach, ludziach, relacjach, przekonaniach i wszystkim, co spotykałam po drodze. Dzisiaj materiału jest tyle, że można mówić o książce. A może nawet o kilku.  I to też jest część mojej rzeczywistości. Książka istnieje na razie jako możliwość. Teksty już istnieją. Podobnie jak sklep, blog, wszystkie zapisane historie i te, które dopiero znajdą swoje słowa.

Wesele, Vulcana i własny dzień. Było też wesele. Wesele się odbyło. A ja wybrałam coś innego. O szóstej rano siedziałam na Vulcanie. Koń, las, poranek. Potem kawa, kąpiel i drzemka. Rodzina miała swoje wydarzenie. Ja miałam swoje. I bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Nie dlatego, że stało się coś spektakularnego.  Po prostu tak właśnie chciałam go spędzić.  A Vulcana? No cóż.  Jeszcze miała odegrać w mojej historii całkiem znaczącą rolę.

Zdjęłam z siebie wiele. 
Bo w tym wszystkim zaczęłam od rzeczy zupełnie zwyczajnych. Najpierw zdjęłam żele z paznokci. I nagle odkryłam lekkość dłoni. Czucie palców. Opuszków. Skóry. Dotyku. Jakie to było przyjemne! Potem obcięłam włosy. I znowu lekkość. Karku. Skóry głowy. Samych włosów. Nagle okazało się, że własne dłonie i głowa mogą dostarczyć tylu nowych doznań.

A potem spadłam z konia. Z Vulcany. Pierwszy raz odkąd jeżdżę... mój ulubiony koń, las, galop na długiej prostej i pies... I wtedy cała ta świeżo odkryta lekkość dostała bardzo konkretną przeciwwagę. "Jennifer Lopez". Tylko lewostronnie. Upadek był solidny.  Ciało zbite tak mocno, że bolało niemal wszystko, co miało okazję spotkać się z ziemią. Ucierpiały też okolice kręgosłupa. Siniaki, obrzęk, zdrętwienie, ból. A mój lewy pośladek osiągnął rozmiary, które pozwoliły mi z pełnym przekonaniem powiedzieć: Mam tyłek jak Jennifer Lopez! Tylko z jednej strony. Prawy pozostał w oryginalnym rozmiarze. Lewy otrzymał wersję premium.  I pomyśleć, że ludzie płacą za powiększanie pośladków, a ja dostałam taki efekt w pakiecie z jazdą konną.  Tyle że komfort użytkowania pozostawiał wiele do życzenia. 

Zbliżały się też Barwy Kobiecości. Miałam przygotowaną rockową odsłonę. Miały być szpilki.  Miał być rock. Tyle, że moje ciało miało wtedy własne zdanie na temat chodzenia, siedzenia i wszelkich innych aktywności. Szpilki odpadły. Rock został. Postanowiłam więc zrobić sobie chociaż profesjonalny makijaż. Usiadłam na fotelu, oddałam twarz w ręce makijażystki i pozwoliłam sobie zobaczyć ją w zupełnie innym wydaniu.  A później w sieci pojawiło się zdjęcie przed i po. Po jednej stronie moja twarz bez makijażu. Po drugiej - mocno podkreślone oczy, wyraziste usta i kobieta ROCKOWA. Ta sama twarz. Bez igieł, botoksu i poprawiania rysów.  A jeśli chodzi o silikon czy powiększanie, życie już zadbało o własną wersję zabiegu. W jednym pośladku. Po lewej stronie. I na szczęście tylko chwilowo. I tak pojechałam na Barwy Kobiecości.  Z Darkiem, z coSEXtra, z gadżetami i z całą historią zapisaną gdzieś pod ubraniem. Na zdjęciach było widać makijaż. Całej reszty na szczęście już nie. Były rozmowy, spotkania, pytania, reakcje ludzi, produkty i wystąpienie. Przez lata pisałam o seksualności, kobiecości, pragnieniach, wstydzie, o tym, jak różnie ludzie patrzą na te same rzeczy. A teraz znów byłam pośród nich. Z Darkiem obok. Z coSEXtra, które przez osiem lat stało się rozpoznawalną częścią mojego świata. I z własnym ciałem, które akurat przypominało mi o istnieniu grawitacji. Kiedy wróciliśmy, życie toczyło się dalej. Bo przecież po wydarzeniu, na którym występujesz jako właścicielka sklepu erotycznego, nadal wracasz do domu.
Do pralki.
Do kawy.
Do swoich rzeczy.
Do zwyczajnych spotkań i sytuacji, które bywają znacznie zabawniejsze od tego, co człowiek mógłby wymyślić.

Biblia, coSEXtra i mydło do rąk. Na przykład w moim dawnym pokoju z czasów nastoletnich nadal przechowywane są albumy ze zdjęciami z wakacji, stare rzeczy, Biblia, Pisma Święte i dokumentacja coSEXtra.pl. Co roku dokładam kolejne kolorowe segregatory.  I tak historia sklepu erotycznego spokojnie rośnie na regale obok wspomnień z nastoletnich lat i religijnych książek. Wystarczył jeden pokój, żeby pomieścić tyle różnych fragmentów mojego życia. A w moim domu, przy umywalce, stoi różowe mydło w kształcie penisa. Zwyczajnie. Obok dozownika, szczoteczki i drugiego mydła. Bo gdzie ma stać mydło, jeśli nie przy umywalce?  Wszystko ma swoje miejsce. Nawet penis z mydła. 

Gadżeciarz bez otwieracza. Któregoś dnia wpadłam po obiad do kawiarni. Przede mną stał mężczyzna, który próbował otworzyć butelkę z kapslem. Dostępny się giął. Wyciągnęłam więc kluczyki od samochodu, do których mam przypięty otwieracz, i podałam mu go. Spojrzał na mnie i powiedział:  Jestem gadżeciarzem, ale otwieracza przy sobie jeszcze nie mam! No proszę. Tyle lat prowadzę sklep z gadżetami, a akurat najbardziej przydatnym gadżetem okazał się zwykły otwieracz. Miałam. Podałam. Butelka została otwarta. I każde z nas poszło dalej. Zdarzenie trwało chwilę. A ja mam kolejną historię. Bo życie trwa.

A poza tym? 
Praca, sklep, zamówienia, dokumenty, dom, rodzina, zdrowie, szkoła, konie, spotkania, rozmowy i wszystkie te drobne rzeczy, z których składa się codzienność.

Czasami coś wybieram.
Czasami coś odpuszczam.
Czasami pojawia się propozycja wystąpienia w telewizji.
Czasami ktoś podpowiada mi wydanie książki.
Czasami jadę konno.
Czasami z niego spadam.
Czasami robię sobie profesjonalny makijaż.
A czasami leżę w łóżku, słucham muzyki i piję kawę.
Wszystko to należy do jednego życia.
Mojego.

I właśnie teraz mam ochotę opowiadać również o tym wszystkim. O zdarzeniach. O spotkaniach. O zabawnych dialogach. O własnych wyborach. O rzeczach zwyczajnych i zupełnie absurdalnych. O życiu, które dzieje się także wtedy, kiedy niczego nie publikuję. Bo coSEXtra jest częścią mojego świata. Ważną, dużą, budowaną przez lata. Ale mój świat od początku był znacznie większy. Mieści się w nim erotyka i biznes. Kawa i konie. Książki i telewizja. Rock i siniaki. Dom, rodzina, pieniądze, praca i przyjemność. I nie muszę wybierać jednej z tych rzeczy, żeby opisać siebie. 

Jestem. Żyję.

Nowe rozdanie. Odcinek pierwszy.